Blog > Komentarze do wpisu

Rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać

Taka maksyma powinna wisieć na każdej szkole, ponieważ w większości robimy tam rzeczy niemożliwe... I to nic, że robimy to tylko na papierze, wszak żyjemy w Polsce, a tutaj, to co jest na papierze, stanowi prawdę obowiązującą.

Staramy się, oczywiście, ale w danej nam czasoprzestrzeni nie mamy szans, przy narzuconych nam z góry oczekiwaniach zwierzchników, przy dziennikarzach, czekających skwapliwie na nasze każde potknięcie, przy rodzicach, którym wydaje się czasem, że pozjadali wszystkie rozumy, przy swoim podejściu do rzeczywistości, bo nawet przed sobą nie przyznajemy często, że to co robimy, zmierza prostą drogą donikąd. Robimy więc niemożliwe, wszystko jest na papierze. A że rzeczywistość odstaje od papieru to problem rzeczywistości. Wszakże my robimy cuda!

Na wszystko mamy papier. Papier mamy na realizację postawy programowej (to taki dogmat współczesnej szkoły), na stwierdzenie że rozmawiało się z rodzicem (jakby zapomniał, że rozmawiał), na potwierdzenie rozmowy z uczniem (bo się szmondak wyprze), na potwierdzenie swoich zawodowych dokonań (bo jak nie ma na papierze, to znaczy, że się nie zrobiło), na odbycie kursów (o... tam papier jest najważniejszy, i nic to, że w większości są to bzdurne szkolenia), dokumentacje pedagogów są pełne papieru (i nieważne, że w kartotekach nie zawsze figurują uczniowie, którzy potrzebują wsparcia, lecz ci sprytniejsi, grunt, że jacyś figurują), nawet gdy ktoś się do szkoły nie nadaje, to dostaje papier, że się nadaje i jest ok. Nota bene nauczyli nas tego nasi zwierzchnicy politycy, a nawet ci którzy nas kontrolują kontrolują papier i jak na papierze wszystko gra, to jest wspaniale, a jeśli nie gra, to poprawia się papier i znów jest wspaniale, znów wszyscy mogą spać spokojnie... jaka ulga. Wszakże nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Z wszystkim zdążamy – na papierze. Zapytaj kogoś w realu – na nic nie ma czasu. Tak, drodzy państwo, jestem sfrustrowany. Po raz kolejny przeczytałem fajny artykuł, chciałbym zrobić z niego prezentację, porozmawiać o nim z młodzieżą godzinę, lub dwie. Kiedy? Nie ma czasu. Ale i tak to zrobię, kosztem mitycznej podstawy. Oczywiście do dokumentacji wpiszę wszystko tak jak należy, bo w Polsce papier jest święty, nie jakiś tam Bóg, honor i ojczyzna. Naszym bogiem jest papier, dlatego po raz kolejny oszukam system, wpiszę coś innego, zrobię coś innego. Lata lecą, nic się nie zmienia. Zamiast uczyć, rozwijać, inspirować, uczyć myślenia, zadowalamy papier. Na papierze są cuda, na maturze coraz słabsze wyniki. Co zrobić? Trzeba maturę dopasować do papierowych cudów, obniżyć wymagania i kolejny boom edukacyjny do chwalenia się w Europie. A że wokół wszystko chińskie? Niedobra rzeczywistość! Nie chce dopasować się do papieru. Bo na papierze robimy rzeczy niemożliwe! Od ręki! Jesteśmy w tym w czołówce światowej!

Nasze podstawy programowe, to zbiór rzeczy niemożliwych do zrealizowania w danym nam czasie. Oczywiście realizujemy je, prześlizgując się przez tematy, nie wnikając w nie zbyt głęboko. Ot, tu wleci, tam wyleci, na papierze jest. Ile z tego w głowach? A kogo to obchodzi? Ale problem jest. W dzisiejszym świecie cyfrowych technologii i wszechobecnej informacji na każdy temat, stajemy się głupsi. Bo nie potrafimy tej technologii właściwie wykorzystać a informacji przesiać. I na tym powinniśmy się skupić. Każda kolejna podstawa programowa kazała nam robić to samo... w krótszym czasie. Dlatego na papierze są tak piękne rzeczy. Nie zauważyliśmy tylko, że przez pędzącą cyfryzację życia, zmienił się też człowiek.

Na nowy rok życzę więcej realizmu w działaniach. Politykom, by przestali dmuchać ten balonik boomu edukacyjnego, bo on na pewno pęknie. Samorządowcom, by dostrzegli wreszcie, że świat nie jest taki jak 100 lat temu i w dzisiejszych czasach klasy powinny być 10-15 osobowe. Kuratoriom, by nauczyły się kontrolować stan faktyczny a nie rzeczywistość papierową. Rodzicom, by uczyli się z dziećmi w domu, obsługi i pozytywnego wykorzystania elektronicznych gadżetów, nie zapominając o ćwiczeniach z czytania, pisania i liczenia, które sprawią, że spędzą z dziećmi więcej czasu twarzą w twarz. Nauczycielom, by dostrzegli, że człowiek się zmienił i nie można uczyć tak jak przed erą cyfrową, oraz odwagi, by potrafili buntować się przeciw głupim pomysłom ludzi, którzy z dziećmi mieli mało do czynienia. Uczniom, by dostrzegli, że posiadanie pieniędzy i gadżetów o niczym nie przesądza, bo nawet w tych czasach, w swój rozwój trzeba włożyć mnóstwo realnej pracy. Dziennikarzom życzę, by zamiast szukać taniej sensacji, stali się źródłem inspirujących pomysłów.

WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU! Naprawdę, nie na papierze...

wtorek, 30 grudnia 2014, jarek_blo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/12/30 15:55:27
Wszystkiego dobrego:)
-
Gość: Aga, *.play-internet.pl
2015/01/12 22:26:21
W samo sedno, podzielam frustrację. I zupełnie serio życzę wszystkiego dobrego w 2015 :-)